TOP

Biżuteria na scenie – rozmowa z DagaDaną

Polska, Ukraina, a do tego szczypta jazzu i elektroniki. Oto przepis na fantastyczne brzmienia zespołu DagaDana. I chociaż Dana Vynnytska i Dagmara Gregorowicz swoim śpiewem zachwycają zarówno lokalnie jak i w dalekiej Azji, to nie muzyka dziś będzie bohaterem głównym. Jesteśmy Srokami, więc nasze serca biją przede wszystkim do strojów DagaDany: ogromnych, strojnych wianków, sznurów korali i ludowizny w najlepszym wydaniu. Z Daną Vynnytską rozmawiałyśmy o znaczeniu detali w stroju scenicznym, o tym gdzie szukać skarbów z dawnych lat i o wartości rzeczy robionych ręcznie.

 

Wasze stroje sceniczne wyglądają niczym zdjęte wprost z wystawy muzeum etnograficznego – skąd pomysł na taką estetykę?

 

Nasze stroje to trochę taki miks ludowizny i współczesności, zupełnie jak nasza muzyka: śpiewamy pieśni tradycyjne z Polski i Ukrainy, dodajemy elektroniczne brzmienia, jazz i nadajemy im nowe życie. Ale to nie wszystko, w naszych strojach chcemy pokazać też nasze korzenie: miłość i dumę z naszego dziedzictwa i kultury. To widać też w detalach: jesteśmy nawet ubrane „we flagi”. Ja mam strój czerwono-biały, a Daga niebiesko-żółty. To pokazuje, że obie czerpiemy nawzajem z naszych regionów, z ich historii. Przez naszą twórczość budujemy most, łączący Polskę i Ukrainę. Pokazujemy ile mamy pięknych wspólnych elementów, zachwycamy się naszymi różnicami.

 

Jaki jest więc Wasz przepis na idealny strój sceniczny?

 

Trzeba rozróżnić nasze stroje sceniczne i stylizacje do teledysków czy sesji zdjęciowych. Podczas koncertów jesteśmy ubrane bardzo prosto: mamy przede wszystkim czerwone korale i wianki  z pomponami (tradycyjne ubrania weselne z regionu Połtawskiego) autorstwa Dominiki Dyki. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku nagrań do teledysków i foto sesji: wtedy ubieramy się naprawdę na bogato i z dopracowaniem najmniejszych detali. Mamy korale, sereżky czyli kolczyki, haftowane koszule i te charakterystyczne ogromne wianki z kwiatami lub pomponami – to są prawdziwe dzieła sztuki, bo każdy kwiat jest ręcznie robiony, a wszystko to jest tak piękne, że nawet jak o tym teraz pomyślę, to zapiera mi dech. Każdy element musi być dokładnie dopracowany, bo na zdjęciach czy filmie odgrywają one ogromną rolę i widać każde niedociągnięcie. Na scenie, gdy gramy na żywo, nie jest to konieczne, bo występ rządzi się innymi prawami. Oprócz wyglądu, musimy się czuć komfortowo, strój nie może krępować, bo to będzie miało wpływ na naszą muzykę. Zresztą często założenie tak bogatego stroju na scenę nie byłoby możliwe, bo są to rzeczy wypożyczone z galerii, od designerów, ale też rzeczy bardzo stare, zabytkowe i niezwykle cenne. Zdarzało się, że podczas sesji nosiłyśmy ręcznie robione sereżky, kopie kolczyków z dawnych czasów lub koszule mające po 100 lat.  Dlatego na scenie stawiamy na prostotę, efektowność i wygodę, ale na potrzeby spotów i sesji, popuszczamy wodze fantazji i tam już nie ma żadnych ograniczeń.

 

A jaką biżuterię wtedy nosicie?

 

Mnóstwo korali: całe sznury bursztynów, czerwonych korali lub wisiorków zrobionych z muszelek, paciorków, ozdobionych monetami, przykrasy tradycyjne namysto zi zgardamy, czyli tardycyjne naszyjniki z Huculszczyzny z krzyżykami. Jest tego naprawdę mnóstwo, a do tego stare, masywne kolczyki ze srebra, no i oczywiście nasze wianki, które są tak strojne, że właściwie można je w jakiś sposób także zakwalifikować jako biżuterię. W tym wszystkim bardzo ważne jest to, że są to rzeczy robione ręcznie, każda jest trochę inna, jest wyjątkowa. To nie jest biżuteria, którą można wyprodukować na maszynie i sprzedawać potem w sieciówkach. W niej po prostu czuć ogrom włożonej pracy, jest w tym energia, czuć ciepło ręki, miłość i pasję z którą biżuteria była robiona. To wszystko widać, kiedy zakłada się takie przedmioty.

 

Łatwo jest zdobyć taką biżuterię i stroje?

 

Od tego mamy prawdziwego człowieka orkiestrę: Dominikę Dykę. Dominika fotografuje, tworzy stroje, akcesoria, pasjonuje się historią i sztuką. Od lat zajmuje się naszym wizerunkiem i stylizacjami i robi to wspaniale. My skupiamy się na muzyce, a ona dopełnia ją swoją wyobraźnią i pracami. Naprawdę nie wiem jak byśmy wyglądały, gdyby nie ona. To jest bardzo piękna współpraca, która zaczęła się od tego, że zobaczyłyśmy gdzieś z Dagą wystawę fotografii Dominiki. Były one stylizowane na etniczny klimat dawnych lat i bardzo nam się spodobały. Stwierdziłyśmy, że chcemy z nią pracować, bo to, co ona robi idealnie pasuje do naszej estetyki. Zadzwoniłyśmy do niej, porozmawiałyśmy, ona posłuchała tego co my tworzymy i stwierdziła, że także bardzo chce z nami działać. Od tej pory stworzyłyśmy już mnóstwo świetnych projektów. Dominika potrafi znaleźć taki szczegół i detal, który sprawia, że wszystko to zaczyna współgrać: koszule, spódnice, wianki, paski, kamizelki, biżuteria. Jak już wspomniałam często szukamy inspiracji i pomocy u różnych etno designerów polskich czy ukraińskich, takich jak Slava Salyuk, TM Lianoczko, Wsewolod Bażaluk czy w sklepach m.in. “Dawnij narodnyj odiag” z Lwowa czy „Mamyna switlycia” które specjalizują się w zabytkowych strojach. Z kolei Yaryna Chorna z Etnomajsterni specjalnie wyszyła dla nas koszule, które są współczesnymi interpretacjami koszul ludowych z wioski Babyn. Nierzadko zdarza się też, że elementy naszych strojów pochodzą z prywatnych kolekcji. Poza tym szukamy na festiwalach na których ludzie sprzedają stare pamiątki lub wyroby ludowe: począwszy od Ethno Portu czy Jarmarku Św. Dominika w Gdańsku po Virada Cultural w Brazylii czy Festiwal Ludów Pustyni w Maroko. Mamy zawsze oczy szeroko otwarte.

 

 

Gdzie jeszcze szukacie inspiracji?

 

W muzeach, archiwalnych zdjęciach, książkach. Czasami znajdujemy jakieś elementy stroju w sieciówkach, niekiedy trafiamy na coś ciekawego w second handach. Nie mamy na takie szukanie dużo czasu, bo żyjemy ciągle w biegu, ale zdarza się, że trafimy na jakiś skarb. Dużo też podróżujemy, staramy się mieć otwarty umysł i pożyczać pewne pomysły z innych kultur, niekoniecznie słowiańskich. Z pchlego targu w Buenos Aires przywiozłam sobie piękną bransoletkę z dzwoneczkami, która idealnie pasuje do naszych strojów. Bardzo często ją zakładam, bo nie dość, że jest piękna, to jeszcze te dzwoneczki niesamowicie brzmią. Przepiękne rzeczy widuję też w Chinach. Oni mają kompletnie inne podejście do biżuterii, można u nich znaleźć naprawdę cudowne rzeczy. Do tej pory w naszych stylizacjach było mocno lokalnie, kolorowo, ale marzy mi się, że kiedyś zrobimy coś innego, bardziej minimalistycznego, inspirowanego Współczesną Sztuką i designem.

 

W styczniu pojawi się singiel promujący nową płytę, a wraz nim na scenie pojawią się inspiracje ludową biżuterią z centralnej Ukrainy. Jaka ona jest?

 

Bardzo bogata, piękna i poetycka. Charakterystyczne są dla niej monety przywieszone do naszyjników czy bransolet – wydaje mi się, że w Polsce ten zwyczaj nie był tak popularny. W strojach do najnowszych stylizacji wykorzystujemy między innymi wzory z mojego własnego regionu – to właśnie stamtąd pochodzą ślubne wianki, które nosimy. Część z nich ozdobiona jest kolorowymi pomponami, inne powstają z ręcznie robionych kwiatów, jest tam też żyto, pszenica, różne kłosy. Wianki na Ukrainie kojarzą się z niewinnością, dlatego noszą je młode dziewczyny i panny. Po ślubie wianek się zdejmuje, a zamiast niego wiąże się na głowie chustę. Wynika to z tego, że już nie trzeba kusić i przyciągać wzroku pięknymi włosami, to zostaje dla męża. Jest to symbol śmierci dziewczyny i narodzenia żony. Na Ukrainie wierzymy, że są trzy wydarzenia w życiu człowieka, kiedy jest wyjątkowy: kiedy się rodzi, kiedy bierze ślub i kiedy umiera. Kiedy się rodzimy, to jeszcze niewiele rozumiemy, a gdy odchodzimy to już nie jesteśmy w pełni świadomi tego, co się dzieje. Pozostaje więc jedynie ślub, kiedy jesteśmy w pełni sił i możemy pokazać się w pełnej krasie. Dlatego ślubne stroje są wyjątkowe, bardzo bogate, a wianki, które zakładają panny młode są wspaniałe. Nie wiem czy takie słowo pasuje do tak podniosłej chwili, ale powiedziałabym, że są po prostu odjazdowe. Mnóstwo kwiatów, kolorów, pięknych detali – to naprawdę jest zjawiskowe.

 

Wasze wianki są ogromne i imponujące, więc po prostu muszę spytać: czy są wygodne?

 

Są na pewno dość ciężkie. Na szczęście uprosiłyśmy Dominikę, by trochę zmieniła ich konstrukcję, by łatwiej się je nosiło. Dzięki niej jest nam trochę lżej, ale nawet ze względu na wielkość wianków noszenie ich na dłuższą metę nie jest łatwe. Ale w tym tkwi też ich uroda i wartość. Zrobienie takiego wianka to często kilka miesięcy ciężkiej pracy – może on powstawać nawet pół roku. Ale nic dziwnego, skoro każdy kwiatuszek robiony jest ręcznie, a tych kwiatów w wianku jest bez liku.

 

Czy biżuteria jest ważna w budowaniu Waszego wizerunku scenicznego? Co by się stało, gdybyście z niej zrezygnowali?

 

Detale są super ważne w wytworzeniu odpowiedniego efektu. Kiedyś nie przywiązywałam tak do tego wagi, mniej skupiałam się na szczegółach, bo ledwie miałam czas, by pomalować rzęsy, a co dopiero myśleć o takich drobiazgach. Jednak przez lata pracy ze stylistami nauczyłam się, że drobnostka z pozoru nieistotna, może odmienić cały strój – ozdobny pasek tu, sznur korali tam i zwykłe ubrania zmieniają się w coś kompletnie innego. Te wszystkie naszyjniki bursztynowe, korale, kolczyki tworzą atmosferę. Gdyby ich zabrakło, to tak, jakbyśmy wyszły do sklepu na zakupy ubrane do połowy – w bluzce, ale bez spodni. W akcesoriach kryje się cały smak.

 

Na co dzień też sięga Pani po ludowiznę czy też ma Pani w szkatułce inne skarby?

 

Mam to szczęście, że mój mąż robi biżuterię i w zasadzie od kiedy zaczął, to nie noszę nic innego, bo bardzo mi się podobają rzeczy, które tworzy. Jest on człowiekiem bardzo skromnym, ale nie mogę go nie pochwalić, bo robi rzeczy bardzo mi bliskie i piękne – ze srebra, z kolorowych emalii. Dla mnie jest to ogromna wartość, że mam unikalne rzeczy, które nawet jeśli posiadają jakieś niedoskonałości, to tylko dodają im one charakteru. W dodatku robi je osoba tak mi bliska – to jest wspaniałe móc nosić biżuterię zrobioną z czułością i myślą o mnie.

 

Czym jest dla Pani biżuteria?

 

Wisienką na torcie. To jest niesłychane jak rzecz bardzo mała, może mieć tak ogromne znaczenie. Przez te wszystkie lata nosiłam tak wiele pięknych i niepowtarzalnych rzeczy, że trudno byłoby mi wręcz wskazać na coś ulubionego. Każda z nich ma dla mnie ogromną wartość przez to skąd pochodzi i co oznacza. Razem z naszymi strojami i muzyką tworzą piękny świat, opowieść o kulturze, historii. Ale biżuteria jest ważna nie tylko na scenie. Możemy się bardzo pięknie ubrać, ale to właśnie ona jest kulminacją tego wszystkiego, co chcemy przekazać.

materiały zdjęciowe: własność artystki DagaDana

Podoba Ci się? Podziel się!

Copywriter kawoholik. Jako antropolog i dziennikarz z wykształcenia, nie lubi oczywistych odpowiedzi i pierwszych skojarzeń, kocha za to historie z drugim dnem. Na co dzień jest człowiekiem od zadań wszelakich w poznańskiej agencji marketingowej, a w przerwach między stukaniem w klawisze, randkuje z migawką swojego Nikona. Piastunka oplątw oraz niepoprawna psia matka.