TOP

Pięknie zapięte – o biżuteryjnych zabezpieczeniach

Nie zawsze zwracasz na nie uwagę, mimo że są naprawdę ważną częścią biżuterii. I chociaż imponujące kamienie czy ciekawa obróbka odwracają od nich wzrok, to biżuteryjne zapięcia także mogą być naprawdę fascynujące, szczególnie dla głodnej wiedzy Sroki. Wielu złotników stosuje nietypowe sztuczki i własne patenty, by ta część była niewidoczna dla oczu, ale my dzisiaj stawiamy zapięcia na pierwszym planie i przyglądamy się jak dawniej wyglądały mocowania biżuterii i co się dziś w tej kwestii zmieniło. 

Broszki

Z pewnością kojarzysz jedno z najpopularniejszych zapięć stosowanych w broszkach: szpilka na zawiasie oraz haczyk. Mimo, że to dość wiekowa metoda, to jest ona stosowana aż do dziś. Niech jednak nie zwiedzie Cię prostota haczyka, bo szczególnie w tych nieco bardziej wiekowych broszkach, haczyki przybierały najróżniejsze kształty i być niemal równie ozdobne co fason. Jeśli masz duszę odkrywcy, przeszukaj szkatułkę babci, a być może natrafisz na małe dzieła sztuki. Oczywiście nie jest to rozwiązanie idealne – szpilka zawsze może się wysunąć z zapięcia, a broszka spaść. Dlatego niektórzy jubilerzy decydowali się na dodatkowe zabezpieczenia w postaci agrafki na łańcuszku przyczepionej do biżuterii, chociaż trzeba przyznać, że to dość kłopotliwe rozwiązanie. Dlatego w XX wieku popularne stały się bezpieczne zapięcia przypominające te agrafkowe z tzw. konikiem czyli dodatkowym zabezpieczeniem lub bardziej zabudowane zapięcia typu armatka, które o wiele trudniej było przypadkiem rozpiąć. Takie rozwiązania stosowano przy cenniejszych okazach – zdarzało się nawet, że łączono kilka metod, by mieć pewność, że kosztowna brosza zostanie na swoim miejscu.

fot. Marcin Chobrzyński-Błaszczyk

 

Kolczyki

Najprostszy patent jaki możesz spotkać przy kolczykach to po prostu bigiel otwarty, czyli zakrzywiony haczyk o długiej końcówce, który wkładasz niezabezpieczony w dziurkę w uchu. Tutaj znów pojawił się problem, że choć rozwiązanie było proste i wygodne, to nie dawało pewności, że kolczyk się nie zgubi. W odpowiedzi na ten problem pojawił się bigiel zamknięty, który miał dodatkowy „trójkącik” o które można było zaczepić luźną końcówkę zapięcia. Ciekawym rozwiązaniem jest także bigiel zapinany z przodu, tuż przed płatkiem ucha. Wygląda to bardzo efektownie i często jest stosowane w imponujących kolczykach kreolskich – w tym przypadku zapięcie jest dodatkową ozdobą. Poza biglami z pewnością kojarzysz także sztyfty – pojawiły się one już w 1880 roku i były nieco grubsze niż dziś oraz miały nakręcane nakładki, które dziś spotyka się raczej w droższych kolczykach. Nakładki wsuwane na wcisk, które na pewno masz także w swojej kolekcji to tzw. baranki, z charakterystycznymi zawijasami po bokach.

 

Bransolety i naszyjniki

Być może kojarzysz zapięcie szufladkowe, typowe dla nieco grubszych bransolet lub naszyjników. Może mieć ono różne odsłony, ale w gruncie rzeczy polega na tym, że jedną z końcówek bransoletki wsuwa się do szufladki uformowanej na drugim końcu. Przy tego typu rozwiązaniach często można się także spotkać z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci ósemki czy łańcuszkiem, chroniącym szufladkę przed wysuwaniem. Jeśli idzie o delikatniejsze łańcuszki czy to od bransoletek czy naszyjników, najpopularniejszy jest federing, stosowany od XIX wieku. Na pewno nie raz miałaś z nim do czynienia: łańcuszek zwieńczony jest dwoma kółeczkami, z czego jedno jest otwierane. Poza okrągłym federingiem, popularne są także podobne w działaniu karabińczyki o różnych kształtach, rzadziej spotykaną metodą jest zapięcie końskie. W tym przypadku na jednym końcu łańcuszka znajduje się obręcz w którą wkłada się tzw. przetyczek, który jest szerszy od obręczy. Jeszcze rzadziej spotykane są wszelkie odmiany haczyków, zapięć typu „S” czy podpór. Współcześnie możesz coraz częściej spotkać się z zapięciami magnetycznymi w najróżniejszych kształtach i formach. Wszystkie rozwiązania o których czytałaś, występowały w prostej, czysto użytkowej formie, ale też mogły być bardzo kunsztowne i stanowić ozdobę samą w sobie. Nierzadko zdarzało się, że np. zapięcia od sznurów pereł były biżuteryjnymi arcydziełami, wysadzanymi drogimi kamieniami uformowanymi np. w formę kwiatów. Wszystko zależało od fantazji złotnika. To jak Sroko? Przekonałyśmy Cię, by przeszukać babcine zbiory w poszukiwaniu niezwykłych zapięć i patentów?

* Specjalne podziękowania dla Marcina Chobrzyńskiego-Błaszczyk za doradztwo w kwestii specjalistycznego nazewnictwa biżuteryjnych zabezpieczeń oraz wykonanie sesji zdjęciowej z użyciem własnych zbiorów biżuterii na potrzeby tego artykułu.
Podoba Ci się? Podziel się!

Copywriter kawoholik. Jako antropolog i dziennikarz z wykształcenia, nie lubi oczywistych odpowiedzi i pierwszych skojarzeń, kocha za to historie z drugim dnem. Na co dzień jest człowiekiem od zadań wszelakich w poznańskiej agencji marketingowej, a w przerwach między stukaniem w klawisze, randkuje z migawką swojego Nikona. Piastunka oplątw oraz niepoprawna psia matka.