TOP

BLING BANG – biżuteria raperów

Ma być blask, ma być dużo, ma być maxi size. Oto dewiza raperów. Grube łańcuchy, panierka z diamentów i ceny, które onieśmielają, to dla nich po prostu casual. Ich biżuteria to zupełnie inna, ale bardzo imponująca bajka – na tyle, że istnieją całe programy, jak „On the rokcs” by GQ, poświęcone luksusowym świecidełkom raperów i ich cenom.

Jedno jest pewne: w kwestii odważnych form i fantazji, biżuteria raperów nie zawodzi. Jeśli zastanawiasz się, skąd połączenie przepychu i hip hopu, oto szybka lekcja historii w biżuteryjnej pigułce. Rap, który swe początki w Stanach Zjednoczonych miał w latach ’70-tych, był formą scalania biednej, czarnoskórej społeczności, ale i formą buntu i głośnego mówienia o problemach z jakimi mierzyli się jej członkowie. Gdy w latach ’80-tych, wielu raperów przekonało się o tym, co znaczy sukces i idące za nim pieniądze, wielu z nich czuło potrzebę, by zamanifestować swój odmieniony status. Grube złote łańcuchy i naszyjniki lśniące od drogocennych kamieni były oczywistą opozycją dla skromności do której przywykli, ale i przypomnieniem, jak daleką drogę przeszli. Do dziś popularnym prezentem wśród raperów jest właśnie biżuteria, rozumiana nie tylko jako drogocenny podarunek, ale i dowód braterstwa.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Eliantte & Co (@eliantteandco)

Dookie Rope Chain

Oto prawdziwy pionier hip hopowego blichtru. Dookie Rope Chain dziś już może ginie wśród bardziej imponujących świecidełek, jednak gdy hip hop wyszedł poza bloki Bronksu, to właśnie on był symbolem sukcesu. Złoty łańcuch stylizowany na plecioną linę, stanowił prawdziwy krzyk mody lat ’80-tych. Jego cena wahała się od 5 do 10 tysięcy dolarów, co w tamtych czasach było zawrotną kwotą. I bardzo dobrze! Dookie chain miał po prostu zwracać uwagę, a przekaz za nim idący był prosty: „noszę, bo mnie stać”! Dziś ceny i rozmiary się zmieniły – wystarczy wspomnieć choćby o naszyjniku Slick Ricka, wartym 250 tys. dolarów. Gruby, pleciony łańcuch wygląda jakby z łatwością mógł utrzymać wściekłego tygrysa, a zawieszka z Wagą Sprawiedliwości mogłaby drapieżnikowi posłużyć za talerz! Trudno jednak oczekiwać skromności po człowieku, który już od 40 lat jest żywą definicją nadmiaru i jednym z ojców specyficznego stylu biżuterii raperów.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Eliantte & Co (@eliantteandco)

Make it big!

Im większy, tym lepszy – przeskalowane formy to jeden z najlepszych sposobów, by trafić do serca rapera. Chcesz przykładów? Kolosalny łańcuch T-Paina za ponad 400 tysięcy dolarów. Naszyjnik z napisem „Big Ass Chain” to stanowczo błyskotka, która zwraca uwagę, choć nie polecamy jej nosić bez wcześniejszego treningu szyi lub dobrego fizjoterapeuty pod ręką. Nieco tańszą opcją jest wart 300 tysięcy dolarów naszyjnik z egipskim bogiem Horusem, który Kanye Westowi sięga aż do pasa, a sama przywieszka jest wielkości głowy rapera. Z kolei Soulja Boy postanowił połączyć imponującą cenę z rozmiarem – jego naszyjnik “The world is Yours” wart pół miliona dolarów, był prawdziwym ukoronowaniem sukcesu zaledwie 17-letniego rapera.

pic. https://eliantte.com

Let it shine!

Byłoby jednak niesprawiedliwością stwierdzenie, że biżuteria raperów to tylko przesadny rozmiar. W hip hopowych szkatułkach stanowczo nie brakuje szalonych (i kosztownych) pomysłów. Ponad 360 tysięcy dolarów kosztował naszyjnik Lil Pumpa, który jest niczym innym jak kreskówkowym portretem artysty. Oddano nawet skomplikowany grill nazębny oraz tatuaż na czole muzyka. Z kolei Jay-Z i Kanye West to miłośnicy… Jezusa. Tyle, że w wydaniu kosztownym: szafirowe oczy, rubinowe włosy i moc diamentów. Jedną z najbardziej znanych przywieszek z Jezusem jest ta wykonana dla Kanye przez Takashi Murakami. Koszt? Około 200 tysięcy dolarów. Jeśli jesteśmy przy kultowych wisiorach, nie możemy nie wspomnieć o tym z Marylinem Mansonem, wysadzanym czarnymi i białymi diamentami. To warte 220 tys. dolarów cacko, zamówił Lil Uzi Vert, by uhonorować sławnego muzyka. Jeśli idzie o biżuteryjne portrety, można oczywiście iść o krok dalej i zdecydować się na incepcję. Rick Ross, który w reklamie Nike wystąpił w naszyjniku z samym sobą noszącym… naszyjnik z samym sobą. I choć dla wielu takie przykłady mogą kojarzyć się wyłącznie z kiczem, to my uważamy, że w biżuterii chodzi właśnie o fantazję, zabawę i odrobinę zamaszystości!

 

zdjęcie wyróżniające źródło: YouTube (1:11/5:36)

Podoba Ci się? Podziel się!

Copywriter kawoholik. Jako antropolog i dziennikarz z wykształcenia, nie lubi oczywistych odpowiedzi i pierwszych skojarzeń, kocha za to historie z drugim dnem. Na co dzień jest człowiekiem od zadań wszelakich w poznańskiej agencji marketingowej, a w przerwach między stukaniem w klawisze, randkuje z migawką swojego Nikona. Piastunka oplątw oraz niepoprawna psia matka.