TOP

„Rzemiosło to język luksusu” – relacja z INHORGENTA 2026

Jakość i piękno biżuterii to nie tylko blask diamentów i złota, to także kulisy jej powstawania – to przesłanie, z jakim organizatorzy INHORGENTA przywitali 25 tysięcy uczestników w halach Messe München. W dniach 20-23 lutego 2026 roku odbyła się tam kolejna edycja jednych z najważniejszych targów biżuterii i zegarków w Europie. Co dla mnie wybrzmiało najmocniej podczas tej wizyty? Biżuteria to ludzie – ich talent, kreatywność, umiejętności, ciężka praca i pasja.

 

Już od progu organizatorzy INHORGENTA podkreślali kreatywną energię wydarzenia – w wejściowym holu gości witała instalacja z rzeźbiarskimi obiektami wybitnego polskiego projektanta Oskara Zięty. Stawiam, że praktycznie każdy z 25 tysięcy uczestników targów wyjął telefon, żeby zrobić zdjęcie przestrzeni ozdobionej stalowymi lustrami – „biżuterią dla wnętrz”, jak określa je Oskar. Tegoroczna edycja INHORGENTA zgromadziła 1200 marek z 35 krajów (ponad połowa zagranicznych). Biegając między kolejnymi salami nie mogłam wyjść z podziwu, jak przemyślane i efektowne były biżuteryjne stoiska. Gdybym miała wyróżnić jedno, nie zastanawiałabym się ani chwili: Histoire d’Elle rozbiło bank kreując pełną rozmachu i romantyzmu oprawę, idealnie odzwierciedlającą DNA brandu. 

 

Rzemiosło w ruchu

 

Branża bardzo pozytywnie przyjęła zapowiedź nowego tematu przewodniego INHORGENTA, czyli „craftsmanship”. Jednak chyba nikt nie spodziewał się, jak trafnie, odkrywczo i atrakcyjnie ten wątek zaistnieje w programie monachijskich targów. Część hal zmieniono w tętniący życiem jubilerski warsztat. Uczestnicy mogli z bliska podglądać prace rzemieślników: szlifowanie, osadzanie diamentów, grawerowanie czy konstruowanie zegarków. Ileż tam było magii: zapachy, dźwięki narzędzi, piękno surowych materiałów, z których wyłania się blask… Znakomita interaktywna wystawa The Atelier pokazywała siłę rzemiosła w różnych kontekstach, a w rozmowach gości i wystawców wybrzmiewało wiele ważnych refleksji na temat tego, jak istotne jest pokazywanie i zrozumienie kulis produkcji biżuterii. Doskonale ujęła to said Stefanie Mändlein, Exhibition Director INHORGENTA w wywiadzie dla @blingsis.com: „Luksus dziś to nie tylko unikalność. To także to, co można udowodnić,  wyjaśnić: jak coś jest wykonane, z czego jest wykonane, kto za tym stoi i dlaczego za kilka lat to nadal będzie ważne. Rzemiosło to najbardziej przekonujący język luksusu, ponieważ przekłada umiejętności, czas i intencje na widoczną jakość”. 

Człowiek w centrum

 

Dla mnie temat jednym z najbardziej niezapomnianych momentów tej edycji INHORGENTA było wystąpienie niesamowitego złotnika Pablo Cimadevila (na Instagramie jego pracę podgląda ponad 460 tysięcy osób!). „Uczciwość, opowiadanie historii, emocje, autentyczność i głęboki szacunek dla rzemiosła” – powiedział Pablo, a mnie przeszły ciarki. To przecież o to w tym wszystkim chodzi – to dlatego kochamy biżuterię, to dlatego uczyniliśmy z niej nasz zawód. Ludzie. Talenty. Kreatywność. Praca rąk. „Pokazywanie ludzkich umiejętności wywołuje emocje” – napisali w podsumowaniu targów organizatorzy. Obok demonstracji mistrzostwa twórców biżuterii, najbardziej dobitną celebracją ludzkiego talentu była gala rozdania INHORGENTA Awards. To jedna z najbardziej eleganckich i najlepiej zorganizowanych imprez tego typu w branży. Wieczór był wzruszającym triumfem rzemiosła. Pierścionek „Grace 1991” od Capolavoro, godny królowej naszyjnik z szafirami Krisonia, wyrafinowany pendant Johannesa Hundta, „Affinity Bracelet” ge-nial-ne-go debiutanta Georga Schillera – nagrodzone projekty były manifestacją precyzji i unikalności. 

 

 

Nieoczywiste olśnienia

Nie pytajcie mnie, ile sztuk biżuterii przymierzyłam podczas INHORGENTA (najwięcej na pewno na stoiskach Histoire d’Elle, Autore i mandana). Tym razem udało mi się też znaleźć więcej czasu na eksplorowanie mniej oczywistych sekcji targów. Dałam się totalnie porwać fali zachwytów w sekcji Carat, gdzie prezentowane były luźne kamienie. Europa to nie Bangkok czy Tucson, które są światowymi potęgami handlu klejnotami, ale selekcja na INHORGENTA była zjawiskowa – od przepięknych żółtych diamentów u Rosy Blue, przez zapierający dech w piersiach ogromny akwamaryn u Gems by Nomads, po Arnoldi International triumfujących w kategorii Gemstone Design of the Year z dwubarwnym topazem. Choć już na początku mojej drogi w branży zdecydowałam, że skoncentruję się przede wszystkim na biżuterii, muszę przyznać, że podczas INHORGENTA imponująca była również przestrzeń poświęcona zegarkom. Segment zegarkowy zajmuje tu jedną z największych przestrzeni targów, z prezentacjami marek luksusowych i niezależnych, panelami Watch Talks i pokazami, co jest wyraźnym sygnałem, jak silną i samodzielną pozycję zdobył dziś ten sektor rynku. Brawa dla organizatorów za zaangażowanie do programu inicjatyw edukacyjnych i szkół dla twórców biżuterii. Z nostalgią krążyłam wokół stoisk, gdzie początkujący artyści prezentowali eksperymentalne projekty z nietypowych materiałów: papieru, szkła, tkanin. Przypomniało mi to moje studenckie lata na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, gdzie sama zaczynałam moją twórczą drogę. 

 

INHORGENTA rośnie w siłę, ale przede wszystkim konsekwentnie podnosi jakość i poziom merytoryczny. Tegoroczna egzekucja motywu przewodniego jest mistrzostwem samym w sobie i bardzo ważnym głosem w branży – przypominającym o tym, co stanowi centrum i misję świata biżuterii: piękno, jakość, ludzie.