TOP

„Biżuteria to nasza druga skóra” – rozmowa z Małgorzatą Pawlik z MAUGO Jewelry

Dorastała obok złotniczego warsztatu ojca w Gdańsku, ale rodzinna tradycja to tylko jeden z wątków w historii powstania autorskiej marki MAUGO. Małgorzata Pawlik ujęła mnie opowieścią o osobistej fascynacji symboliką biżuterii i podejściu do projektowania, w którym szacunek do klasycznych motywów spotyka się z dbałością o unikatowe, nowoczesne detale. Nietrudno zachwycać się eleganckimi i subtelnymi kolczykami, naszyjnikami czy pierścionkami MAUGO, ale w pełni docenisz je, Sroko, po lekturze rozmowy z Małgorzatą. 

 

Rozmowa z Małgorzatą Pawlik z MAUGO Jewelry

Z opisu Twojej marki wynotowałam kilka stwierdzeń, które są mi bliskie. Szczególnie spodobało mi się zdanie, że biżuteria może być prezentem, ale też nagrodą dla samej siebie – stosuję tę zasadę! Jak jest u Ciebie? Jaką biżuterię nosisz na co dzień i jakie wartości czy znaczenia jej przypisujesz?

Dokładnie – biżuteria od samej siebie – dla siebie! Wydaje mi się, że przez dłuższy czas dominowało przekonanie, że biżuterię głównie dostajemy „z okazji” jakiegoś ważnego wydarzenia w naszym życiu. Naszyjnik czy kolczyki jako prezent na rocznicę lub Dzień Mamy to bardzo miły gest. Ja jednak wychodzę z założenia, że biżuteria jest również rodzajem inwestycji w Nas. Wierzę, że jest sposobem na wyrażanie siebie. Jest jak nasza druga skóra. Jest świadkiem wydarzeń, które zachodzą w naszym życiu i nowych wspomnień, jakie tworzymy. Dlatego projektuję biżuterię, która jest ponadczasowa i taką, która może być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Osobiście noszę biżuterię złotą. Nie rozstaję się z klasycznymi kółkami z mojej kolekcji. Uwielbiam nosić pierścionki – im więcej, tym lepiej! Bardzo lubię łączyć je ze sobą w autorskie „zestawy” (tzw. stacking rings). W projektowaniu rządzi u mnie minimalizm, za to w ilości noszonej biżuterii – zdecydowanie dominuje maksymalizm. 

 

Gdańskie kamieniczki, tajemnicza pracownia jubilerska, zapach szlifowanego bursztynu… brzmi romantycznie i bajkowo, a to przecież opis wyjęty z Twojego życiorysu! Jak wyglądało dzieciństwo córki marynarza i złotnika? 

 

Biżuteria początkowo w ogóle mnie nie interesowała. Zawsze jednak była w jakimś stopniu obecna w moim życiu. Pamiętam, kiedy jako dziecko uczestniczyłam razem z moją rodziną w targach Amberif w Gdańsku, pomagając w sprzedaży biżuterii. W naszym domu, gdzie początkowo mieściła się siedziba firmy i pracownia, przewijało się mnóstwo osób, często z różnych części świata. Jeździliśmy też na różne targi międzynarodowe – do USA czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Myślę, że dzięki temu zyskałam większą otwartość i ciekawość świata, chociaż nie przerodziło się to w chęć kontynuowania tradycji rodzinnej – przynajmniej początkowo. Wydawało mi się to zbyt oczywiste.

 

No właśnie – w ślady Taty nie poszłaś prostą drogą. Studia psychologiczne, zagraniczne wyjazdy… Którędy prowadziła ścieżka do powstania marki MAUGO?

 

Tak, to prawda – skończyłam studia psychologiczne na Uniwersytecie Warszawskim oraz Handel Międzynarodowy na Uniwersytecie Pompeu Fabra w Barcelonie. Kilka lat później, kiedy już mieszkałam w Hiszpanii, zapisałam się na kurs projektowania biżuterii. W tym czasie pracowałam jako trend researcher w jednej z agencji prognozowania trendów. Długo myślałam nad tym, jak chciałabym, aby wyglądała moja marka i jaką biżuterię chciałabym projektować. Było dla mnie jasne, że ma być taka, jaką sama chcę nosić oraz że ma być ponadczasowa. Zależało mi na odejściu od sezonowej struktury branży modowej. Wyobrażałam sobie moje projekty jako stale rozwijający się zbiór modeli, które z łatwością można łączyć, niespiesznie budując osobistą kolekcję. 

 

Mam wrażenie, że w 100% realizujesz tę wizję. Twoje kolekcje charakteryzuje delikatność, oszczędność form i, zawsze, ponadczasowa elegancja. W biżuterii MAUGO uwagę zwracają wyrafinowane detale, np. oprawy kamieni w naszyjnikach Drop czy misterne plecionki w linii Amber Braid.

 

Przykładam wielką uwagę detali. Myślę, że to one właśnie wyróżniają wzór na tle innych. Naszyjnik z zawieszką z perłą może wydawać się prostym, klasycznym wzorem. Tymczasem, sposób, w jaki perła czy kamień zostaną oprawione, może uczynić ozdobę unikatową, nowoczesną. Bardzo lubię reinterpretować „standardowe” motywy jubilerskie, dodając subtelne, nieoczywiste elementy. Takie podejście pozwala mi łączyć dwie cechy, na których szczególnie zależy mi w projektowaniu: z jednej strony ponadczasowość, z drugiej – chcę tworzyć biżuterię do noszenia na co dzień, a nie tylko na specjalne okazje.

 

Pielęgnujesz gdańską tradycję wyrobu biżuterii z bursztynem. Wielu srokom amber kojarzy się pewnie z babcinymi sznurami z nadmorskich straganów. Czy bursztyn trzeba „odmłodzić”? Jakie uroki Ty dostrzegasz w tym surowcu?

 

Nie bardzo lubię to sformułowanie: „babcina biżuteria”. Faktycznie, może bursztyn ma czasem zły „PR” ;), ale to chyba bardziej widoczne jest na naszym polskim rynku. Za granicą bursztyn cieszy się ogromną popularnością, zwłaszcza na Bliskim i Dalekim Wschodzie. Chiny to kraj, który chyba najbardziej kocha bursztyny! Jest tam traktowany jako „święty kamień” – nie tylko ze względu na swoje walory estetyczne, ale też wieloletnią tradycję, wierzenia i bogatą historię medycyny naturalnej tego kraju. Uważam, że bursztyn bałtycki osadzony w nowoczesnych, delikatnych formach nie ustępuje w niczym biżuterii z innymi kamieniami. Myślę, że warto doceniać ten skarb pochodzący z naszego pięknego Bałtyku. …a wracając do tych sznurków z nadmorskich straganów – akurat w ostatnim sezonie letnim można było zauważyć powrót koralikowych naszyjników wykonanych z różnych kamieni, także „babcina” moda powraca!

Obecnie mieszkasz w Hiszpanii. Jestem ciekawa, w jaki sposób ta zmiana scenerii oddziałuje na Twoją kreatywność. Czy przeprowadzka wpłynęła na Ciebie jako projektantkę? 

 

Osobiście nie bardzo wierzę w projektowanie na zasadzie: ktoś podczas pobytu w Hiszpanii zainspirował się wzorem płytki i to przełożył na stworzenie kolekcji biżuterii. Myślę, że zmiana miejsca zamieszkania jakoś bezpośrednio nie wpłynęła na moje projekty. Może raczej sprzyjająca aura pogodowa za oknem korzystnie oddziałuje na mój stan ducha (śmiech). Co do projektowania – jednym z podstawowych założeń marki MAUGO jest tworzenie biżuterii klasycznej, ponadczasowej i inspirowanej historią. Projektując np. sygnet nie napiszę, że to ja wymyśliłam tę biżuteryjną formę, bo to nieprawda. Staram się raczej „oddać hołd” pewnym jubilerskim tradycjom, podejść do własnej interpretacji klasycznych motywów, jak wspominałam wcześniej. Pochylam się nad symboliką biżuterii, jej pochodzeniem, starając się opowiedzieć coś więcej o niej.

 

2022 powolutku dobiega końca… Jakie plany dla MAUGO masz w zanadrzu na kolejny rok? Kiedy sroki mogą wypatrywać nowej kolekcji?

 

Już powoli planuję nową kampanię na wiosnę przyszłego roku. Nowe modele będą się pojawiać systematycznie w naszej ofercie, natomiast jestem zwolenniczką pozasezonowości biżuterii. W naszych kolekcjach mamy klasyki, które dostępne są cały czas, jak również modele unikatowe w limitowanych ilościach. 

 

MAUGO

 

Podoba Ci się? Podziel się!

Woli pisać o innych niż o sobie. Bardziej niż pisać, lubi słuchać i obserwować. Zresztą, jak twierdzi, bez drugiego i trzeciego nie ma pierwszego. Zawodowo – nadworne pióro (klawiatura) poznańskiego Starego Browaru i współszefowa papierniczej marki Suska & Kabsch. Po godzinach: leń kanapowy, mól książkowy, amatorka dobrego jedzenia (gotowania niekoniecznie). Wino ocenia po etykiecie, książki po okładce, ludzi po butach. Zwykle się sprawdza.