TOP

MIŁUJĘ CIĘ NAD ŻYCIE… Biżuteria miłosna, sentymentalna i ponad wszystko personalizowana.

Droga Sroko, co się kryje w Twym portfelu? Spokojnie, nie chcę wyciągnąć od Ciebie PIN-u do karty płatniczej ani danych z dowodu. 😉 Ciekawi mnie tylko, czy wśród monet, starych wizytówek i kuponów z ulubionej kawiarni zaplątało się zdjęcie najbliższej Ci osoby? Wiele lat temu w pewnym teście na osobowość wyszło mi, że mam naturę sentymentalną, może i Ty nosisz w sobie tę nutkę? Jeśli ciągnie Cię do wspomnień i chętnie kolekcjonujesz drobiazgi związane z ważnymi dla Ciebie wydarzeniami i miejscami, to dzisiejszy temat powinien przypaść Ci do gustu.

Czy zastanawiałaś się kiedyś co by było, gdyby fotografia nie opanowała naszego postrzegania świata? Jak poradziłabyś sobie w trakcie rozłąki z lubym, cóż mogłoby go Twemu sercu przypominać? Z takimi dylematami radziły sobie damy sprzed wieków, a także wielu dżentelmenów, gdyż dopiero od XVI stulecia kobiety noszą więcej biżuterii niż mężczyźni. Z ratunkiem przybywało im całe grono złotników z ogromną ilością pomysłów, a i sami zleceniodawcy nie próżnowali.

Wspomnienia zaklęte w biżuterii

Ach te sentymenty! Odstawmy je na bok, a może lepiej zawieśmy na szyi? Czy wiesz, że personalizowana biżuteria nie jest wymysłem naszych czasów? Można wręcz rzec, że jest ponadczasowa, gdyż jeśli chcemy odnaleźć jej początki musimy sięgnąć aż do rycerskich obyczajów średniowiecza i dworskiej kultury Europy. Tak, już wtedy powstawały dzieła noszące w sobie więzy uczuciowe, czy osobiste znaki. W klejnotach upamiętniano chwile i ważne daty, często zawierały ukryte przesłania, które były oczywiste tylko dla wtajemniczonych. Na początku XVI stulecia powstał nawet zbiór symbolicznych ilustracji, które następnie przez wieki powielano, przy tworzeniu osobistej biżuterii. Takie ozdoby miewały, na przykład, formę portretów zamkniętych w medalionach – wręczano je najbliższej sercu osobie, a poprzez noszenie stawały się gwarancją uczucia i wierności. Niekiedy zamiast wizerunku wystarczały inicjały, a z czasem powracano również do motywów antycznych, chociażby przedstawienia Wenus i Marsa. Lubowano się także we wszelkiego rodzaju figuralnych rebusach.

W drugiej połowie XVIII wieku wielu przedstawicieli klas wyższych nosiło ozdoby, na których widniały wypisane imiona oraz daty dotyczące najbliższych. Swego czasu bardzo chodliwe stały się broszki i pierścienie z przedstawieniem oka, a także profilem współmałżonka. Klejnoty z wyobrażeniem oka były uznawane za bardziej emocjonalne, gdyż postrzegano je jako zwierciadło duszy, wręcz określano tego typu biżuterię, jako „oko miłości”. Wiele przedstawień malarskich klejnotów możemy odnaleźć na obrazach z epoki. Portretowani bohaterowie często przytrzymują wizerunek bliskiej osoby, by jeszcze bardziej podkreślić swoje uczucia. Popularnością cieszyły się także motywy z węzłami, gołąbkami czy splecionymi dłońmi. Oddzielny temat stanowił wizerunek serca, ale o nim mogłabym napisać cały elaborat,☺ więc w przyszłości poświęcę mu oddzielny wpis.

Pukiel włosów na wieczną pamiątkę

Zapewne nieraz słyszałaś o romantycznych historiach i nieszczęśliwych miłościach, w których główny bohater ukrywał w wisiorku pukiel włosów swej wybranki? Ten motyw możesz odnaleźć chociażby w filmie „Futro: portret wyobrażony Diane Arbus” z Nicole Kidman. Praktyka zamykania w biżuterii włosów znana jest od XVII wieku. Choć już w jednej z najstarszych legend miłosnych, spisanej w XII wieku – “Dzieje Tristana i Izoldy”, znajdziemy motyw kosmyków ukochanej noszonych przez adoratora. Częstokroć nie były to tylko loki włożone do sekretnika, lecz misternie zaplecione ornamenty, zakryte przeźroczystym kryształem lub szkłem. Biżuteria wykorzystująca włosy stała się jeszcze bardziej popularna w pierwszej połowie XIX stulecia, kiedy zaczęto wplatać je we wszelkiego typu ozdoby, jak kolczyki, bransoletki i zegarki. Akcesoria te nie miały jedynie znaczenia pamiątkowego, stanowiły także wyraz miłości i sympatii. Natomiast samo tworzenie kompozycji z włosów stało się popularnym hobby wśród młodych, zamożnych dam – powstały nawet poradniki pomocne przy wytwarzaniu ozdób w warunkach domowych.

No, ale skąd taki pomysł, żeby wykorzystać akurat włosy? Sroko moja, a jak postrzegasz swoje kłaczki? Czy przypadkiem nie poświęcasz im sporo czasu, a i nie raz stawały się wabikiem na mężczyzn?☺ Nie od dziś włosom przypisuje się magiczną moc oraz wiarę, że to właśnie w nich ukryte są siły życiowe. Pamiętasz biblijnego Samsona? Jak stracił swoją nadludzką siłę, gdy Dalila podstępem doprowadziła do ścięcia jego włosów? Włosy nieraz stawały się motywem w malarstwie – chociażby rude, eteryczne postaci u Edwarda Munch’a, czy secesyjnie zaplątane fryzury kobiet Alfonsa Muchy. W cesarskiej Rosji istniał dość osobliwy zwyczaj z wykorzystaniem włosów, polegający na wkładaniu tak zwanego „ubioru miłości” – w domu carycy Marii Fiodorowny przygotowywano misterne dekoracje fryzur, w które wplatano miniaturowe portrety członków rodziny ozdabiane włosami osób połączonych ze sobą więzami miłości.

Symbolika ukryta między wierszami

Biżuteria nie zawsze wprost sugerowała intencje noszącego. W czasach, gdy w literaturze królował pełen uczuć i emocji romantyzm, modna stała się biżuteria z zakodowanymi wiadomościami. Do jej tworzenia jubilerzy stosowali klejnoty, które układali w odpowiedniej kolejności. I tak ozdoby wysadzano kolejno: rubinami, szmaragdami, granatami, ametystami, ponownie rubinami i diamentami, a pierwsze litery angielskich nazw owych kamieni składały się na słowo REGARD, czyli szacunek. Biżuteria stała się osobistą ozdobą, a nie tylko wyrazem bogactwa, co szczególnie podkreślali artyści secesyjni.

Takie podejście panuje także i dzisiaj, czyż czasem nie jesteśmy bardziej przywiązane do biżuterii nie cennej ze względu na kruszec, lecz osobę darującego? Przyznaj się, droga Sroko, czy masz w szkatułce jakiś drobiazg, sprzed wielu lat, który przywołuje miłe wspomnienia, zapachy, smaki… ja mam, i to nie jeden! ☺ Ściskam Cię mocno!




Zdjęcia: Marta Norenberg
Żródło obrazów: Wikipedia

Podoba Ci się? Podziel się!

Gościnnie na Pica Pica. Historyk sztuki z zacięciem jubilerskim, a może już jubiler z podbudową historyczną? Mieszanka wybuchowa, choć na pierwszy rzut oka bardzo spokojna. Zafascynowana kolorem, formą i fakturami z niekłamaną przyjemnością łączy w swej twórczości różne techniki. Nigdy nie potrafiła zdecydować się na konkretną dziedzinę artystyczną, dlatego postanowiła połączyć wiele dróg w jedną i tak zrodziła się pracownia biżuterii autorskiej „Sztuk Kilka”. Lubi się dzielić zdobytą już wiedzą oraz odkrywać tajniki pracy jubilerskiej przed czytelnikami blogu sztukkilka.pl . Od czasu do czasu choleryk i chorobliwa perfekcjoniska, ale walczy z tym namiętnie